uczniowie » wywiady

Jakub Badysiak - Najpopularniejszy sporotwiec powiatu szczycieńskiego w 2012 roku

(powrót)

  • Masz tytuł "Najpopularniejszego Sportowca 2012" powiatu i jesteś jednym z najlepszych polskich ratowników. Duża satysfakcja?
  • Duuuuża. To miło, gdy ktoś docenia tą naszą pracę, ale nie uważam się za jednego z najlepszych. Jestem specjalistą w ratownictwie sportowym, które jest stosowane wyłącznie na zawodach. Fakt, że dzięki temu mam bardzo dobrą kondycję i świadomość formy i uczucie, że zawsze jesteśmy przygotowani do akcji.
  • Jakie to uczucie, gdy stajesz na podium? Laury czy raczej mobilizacja do dalszego treningu?
  • Satysfakcja, świadomość, że długie godziny treningu nie poszły na marne, że dobrze wykorzystałem ten czas jaki miałem na treningu. Mobilizuje mnie to przede wszystkim do tego, żeby pracować nad sobą dalej i polepszać swój wynik.
  • Który moment wynagrodził Ci wszystkie godziny treningu i potu?
  • To właściwie nie był moment, a momenty... To każde podium. Ostatnie mistrzostwa w Drżonkach 22/23 czerwca 2013 roku. Wraz z drużyną zdobyliśmy Mistrzostwo Polski w konkurencji SERC (symulowana akcja ratownicza). Mistrzotwo Polski w rzucie liną, III miejsce w Polsce w konkurencji holowania manekina w odległości 100 m - ostatnie osiągnięcie było prawdziwym zwieńczeniem mojej pracy. Wygrałem w niej trzecie miejsce o 0,03s, a przegrałem drugie o zaledwie 0,08s. Do pierwszego brakowało mi tylko 0,5s. To chyba mój największy sukces.
  • Miałeś coś takiego jak "zaprzepaszczona szansa" na dostanie się do Kadry Polski. Jak to wyglądało?
  • Zaprzepaszczona szansa... Dobre określenie. Dzięki dostaniu się do kadry miałbym wielkie szanse na to, aby pojechać na Mistrzostwa Europy Juniorów i osiągnąć sukces wygrywając konkurencje drużynowe. Moje niepowodzenie wynikało z innego sposobu powoływania kadry. Co roku z sześciu najlepszych osób w klasyfikacji generalnej. Natomiast w tym roku na moje nieszczęście wybrali tylko czwórkę. Byłem piąty...
  • Co powiesz o atmosferze na treningu?
  • Jednym słowem - przyjemna. Pomimo wysiłku czas z kolegami to zawsze dobrze spędzony czas. W przerwach mamy mnóstwo czasu na rozrywkę.

  • Na pewno z tego nie zrezygnuję, ale nie, nie wiążę.
  • A jak to się stało, że ratownictwo jest dla Ciebie taką pasją?
  • Pływałem kiedyś wyczynowo, ale po pierwszym moim wyjeździe do Brna na Grand Prix Moravie stwierdziłem, że to jest właśnie to. Nie pływanie wyczynowe, a ratownictwo wodne. Szczerze mówiąc zawody polskie, różnią się od zawodów czeskich. Mogę podać za przykład aktorstwo ludzi, bo to także część "przedstawienia". W Polsce, gdy w konkurencji SERC byłem kapitanem i, gdy wbiegliśmy na nieckę basenu, to tak jak powinienem rozkazałem kolegom, by płynęli po osoby topiące się, a koledze, który jest ze mną, by przypilnował osoby siedzące 10 m od nas. Kolega nakazał, by nie wchodziły do wody pod żadnym pozorem, ponieważ były pod wpływem alkoholu. Natomiast chłopak, który był pouczany wbiegł do wody mimo zakazu, podczas gdy w czasie startów innych drużyn wchodził do wody wtedy kiedy powinien, znacznie wcześniej. To nie było fair play wobec naszej drużyny. Chwalę teraz Czechy, bo tam nie ma mowy o takich zajściach. Wszystko jest profesjonalnie, a aktorzy wypełniają swoją rolę bez zarzutu. Organizacja czeska sprawiła, że załapałem tego tzw. "ratowniczego bakcyla" :)
  • Teraz, gdy nadszedł rok maturalny odpuszczasz sobie trochę?
  • Na razie nie. Do Zimowych Mistrzostw w Rybniku będę ćwiczył tak jak do tej pory, a czas na naukę przyjdzie dopiero po zawodach w Czechach. Ale zaraz po maturze wracam!
  • Jesteś nie tylko fantastycznym sportowcem, ale też niezłym perkusistą. Która z tych rzeczy zajmuje pierwsze miejsce w Twoim sercu?
  • Ciężko mi powiedzieć... Obie rzeczy są moją pasją. Na perkusji chciałem grać odkąd pamiętam. To mnie fascynowało, natomiast do pływania namówili mnie rodzice. Pływanie jest może bliżej mojemu sercu dlatego, że bawię się tym dłużej. Nazywam to zabawą, trochę hobby, bez którego nie mogę żyć, może dlatego, że jak to mówią znajomi, mam niestwierdzone ADHD. :) Wyładowuję emocje w basenie, a woda mnie przede wszystkim uspokaja.
  • Wyrywałeś kiedyś dziewczyny na to, że jesteś ratownikiem? :)
  • Nie przypominam sobie, ale obiektywnie patrząc to może być to całkiem dobry podryw. Dziewczynom imponuje, ktoś kto ratuje życie innym.
  • Jest jakaś osoba z wodnego świata, którą szanujesz szczególnie?
  • Paweł Szkudlarek. Był i jest moją największą inspiracją. To facet, który pomimo tego, że jest genialny w tym co robi (wicemistrz świata w ratownictwie wodnym, w konkurencji "100m RATOWNIK" to jest po prostu sympatyczną osobą. Można z nim porozmawiać bez żadnych krępacji o wszystkim, a nawet pożyczyć płetwy, z którymi w Polsce trochę ciężko! (śmiech) Osobą, którą szanuję niezmiernie jest także mój kolega z WOPR-u, pan Ryszard Sielski, który mimo, że ma 73 lata to nadal startuje w zawodach ratowniczych. Startuje wspólnie z nami w każdej konkurencji... Pełen szacunek!
  • A matura? Co chcesz zdawać?
  • Matematyka rozszerzona, podstawowa chemia i fizyka rozszerzona. Będę mierzył do Szkoły Głównej Służb Pożarniczych, a jeśli się nie uda to Politechnika Gdańska, bądź Akademia Marynarki Wojennej.
  • I tego Ci życzę!

    Wywiad przeprowadziła: Jessica Jędrzejczyk kl. IIf