uczniowie » wywiady

Wywiad z Konradem Piwowarskim - uczniem klasy 3sa naszej szkoły

(powrót)

  • Jesteś wschodzącą gwiazdą sportu. Czujesz to?

  • Czasem jeśli rano naprawdę ciężko wstać na trening to uświadamiam sobie, że robię więcej niż inni, ale nigdy nie czułem się przez to kimś ważniejszym. Pływanie to po prostu pasja, którą chcę rozwijać.
  • Umawiając się z Tobą na ten wywiad ciężko było wbić mi się w Twój grafik. Ciągle treningi... To przyjemność, uzależnienie czy nawet czasem traktujesz to jak obowiązek?

  • Obowiązkiem tego nie nazwę. Przyjemność? Zdecydowanie. Chociaż najczęściej bardzo wyczerpują. Wtedy przyjemność mogę znaleźć w myśli o tym, że na zawodach wszystko mi się zwróci.

  • Możesz się pochwalić złotym medalem na "Międzynarodowych Otwartych Mistrzostwach Warszawy w Pływaniu". Spodziewałeś się takiego sukcesu, gdy po raz pierwszy wskakiwałeś do wody?

  • Trudno mi teraz powiedzieć... Moim marzeniem zawsze było pływać i dzięki temu osiągać wyniki na mistrzostwach. Na początku jednak chodziło tylko o to, by dorównać starszej grupie, z którą pływałem.

  • Które zawody były dla Ciebie najbardziej istotne?

  • Mistrzostwa w Dębicy, w tym roku. Udało mi się przed nimi osiągnąć naprawdę świetne wyniki na zawodach wojewódzkich. Te wyniki dały mi bardzo wysokie miejsce w rankingu krajowym. W stylu dowolnym na 50 m miałem pierwsze miejsce. Wtedy poczułem, że mogę popłynąć po medal na podium. Największe emocje... zwłaszcza, że zdobyłem brązowy medal pokonując mojego przyjaciela Piotra Sternaka o zaledwie 0,01 s! To było pierwszego dnia. Poczułem smak zwycięstwa i w drugim dniu mistrzostw czekał na mnie start stylem motylkowym na 50m. Do trzeciego miejsca tym razem trochę mi zabrakło - 0,14 s. Nie czułem typowego rozczarowania czwartym miejscem, które jest najgorszym miejscem dla sportowców, ponieważ sukces pierwszego dnia i tak mnie usatysfakcjonował. Zabawne jest to, że wyprzedził mnie Damian Chrzanowski, który był z tego samego miasta i klubu co Piotr, którego pokonałem dzień wcześniej.

  • Czujesz presję, gdy stajesz przy najlepszych pływakach z całej Polski?

  • Jak już staję przy słupku to nie myślę o tym, że stoją obok mnie najlepsi z najlepszych. Skupiam się jedynie na tym, by dać z siebie wszystko, bo gdy popłynę chcę czuć, że zrobiłem to najlepiej jak tylko mogłem. Nic innego nie jest wtedy ważne.

  • Ile lat pływania masz już za sobą?

  • Około sześć lat. Pływam znacznie dłużej, ale nie byłem w to specjalnie zaangażowany, popełniałem ten sam błąd co wielu chłopaków w moim wieku - łapałem się każdego sportu i nie potrafiłem włożyć przez to serca w żaden. Dopiero od 9 roku życia poświęciłem wszystko pływaniu.

  • Podczas tego czasu wybierałeś się na różne mistrzostwa. Jak wygląda atmosfera?

  • Ooo...Atmosfera jest dużą motywacją. O poranku są eliminacje i wtedy jest jeszcze luźno. Wybierane jest tam 8-10 osób. Łapią się one na kategorię A, czyli mówiąc po prostu – finał i walczą o medale. Wtedy zaczyna się adreanalina i stres. Trzeba się wtedy wyciszyć. Ogólna sceneria zawodów wygląda następująco: wychodzimy z pomieszczeń, robimy kółeczko wokół basenu przy głośnej muzyce. Podchodzimy do swoich torów, rozbieramy się i wtedy każdy z nas jest przedstawiony wraz z klubem i czasem jaki zdobyliśmy. Słychać wtedy trąbki, krzyki, oklaski i wiwaty. Coś niesamowitego. Rozlegają się wtedy ostatnie słowa spikera: finał A, konkurencja taka i taka, słychać pierwsze trzy gwizdki sędziego i wchodzimy na słupek. Na trybunach zalega totalna cisza, komenda: na miejsca, sygnał, ruszamy. Jak już się płynie słychać szalejącą publikę. Nie opiszę tego co wtedy czuje.

  • Ale chyba nie zawsze było kolorowo... Miewałeś momenty, o których wolałbyś zapomnieć? O ważnych zawodach, na których popełniłem błąd. Traktuję to jako lekcje, ale wolałbym nie musieć o tym pamiętać. Kto w Tobie obudził w tą pasję?

  • Rozpoczęli to rodzice. Od samego urodzenia co roku przyjeżdżaliśmy do domku mojego wujostwa na wieś. Niedaleko było jezioro...Któregoś lata, gdy przyjechaliśmy, tata próbował oswoić mnie z wodą. Na początku bałem się jak każdy, ale gdy tata nauczył mnie unosić się na wodzie zaczęło mi się to podobać. Gdy tylko wróciliśmy do domu zapisał mnie na sekcję pływacką, na której zacząłem stawiać pierwsze kroki. Rozwijało się, nauczyłem się wody i teraz jestem tutaj...
  • A kto inspiruje i motywuje Cię dziś?

  • Co do motywacji to zdecydowanie trener. A inspiracja? Trochę tego jest. Co pół roku wybieram się na Mistrzostwa Polski Seniorów i tam spotykam pływaków z całego kraju, w tym największe gwiazdy takie jak Kawęcki, Korzeniowski, Otylia Jędrzejczak i wielu innych pływaków. Są moją poprzeczką, chciałbym pływać jak Oni. Inspiruje mnie także, a może szczególnie historia Michaela Phelbs. To wspaniała i poruszająca biografia, którą polecam każdemu. Powtarzam sobie często „Jeśli On mógł to ja też mogę.” Początek u niego prozaicznie. Lekarz stwierdził u niego nadpobudliwość i zlecił pływanie. W wieku 8 lat bał się wody, a 7 lat później już pobijał rekord świata.

  • Należysz do klubu sportowego "Płetwal". Cenisz sobie to miejsce?
  • Tak... Z tego klubu pochodzą moje wszystkie osiągnięcia. Poza tym panuje tu fantastyczna atmosfera. Nawet po ciężkim treningu jesteśmy pełni radości i dużo się śmiejemy!

  • Gdybyś miał decydować już dziś czy to właśnie tym będziesz się zajmował w życiu, to jaka byłaby Twoja odpowiedź?

  • Na pewno chciałbym, żeby tak było, ale na dzień dzisiejszy nie myślę o przyszłości praktycznie w ogóle. Nie mam pojęcia co będę robił za miesiąc czy dwa, co nie zmienia faktu, że kocham ten sport i polecam go całym sercem. Jest wciągający i satysfakcjonujący. Wielu ludzi pewnie zadaje sobie pytanie: co ciekawego jest w pływaniu od ścianki do ścianki, ale to złe pytanie. To niewłaściwe pytanie. Powinni zapytać - co daje pływanie od ścianki do ścianki, a daje dużo. Daje zawody, daje emocje, daje wyniki, daje sens.

    Rozmawiała: Jessica Jędrzejczyk kl. II f