REKRUTACJA 2019/2020











szkola » wspomnienia

Wspomnienia Jana Kokoryna - byłego nauczyciela

(powrót do spisu)

Jan Kokoryn, emerytowany nauczyciel i absolwent naszego liceum, artysta plastyk, historyk sztuki - mój dziadek. Na szkolnych korytarzach, niemalże na każdym kroku podziwiać można jego grafiki i obrazy. Jest to szalenie interesująca osoba i skarbnica niewyczerpanej wiedzy i doświadczeń.


Zapytałam go o wspomnienia z czasów, gdy nauczał młodzież naszej szkoły.

- Od kiedy pracowałeś w tej szkole jako nauczyciel plastyki?

- To było bardzo dawno temu, pracować zacząłem w 1978... - Dziadek milknie, przypominając sobie kolejne fakty.

- Dyrektorem był wtedy mgr Józef Ćwirko. Dobrze wspominam kadrę nauczycieli, z którymi wówczas współpracowałem.

By zająć czymś ręce, zaczyna przerzucać papiery w poszukiwaniu jakiś starych, dawno zagubionych fotografii i dokumentów z tamtego okresu. Po chwili znów podejmuje swoją opowieść:

- Byłem jedynym plastykiem w całym ogólniaku, miałem mnóstwo różnej pracy na głowie. Dekoracje, plakaty, niemalże cały wystrój szkoły były moim dziełem.

Dzisiaj nadal wiele grafik Mistrza Kokoryna wisi na ścianach budynku. Nawet logo, które widnieje na stronie internetowej naszej szkoły i ten wielki obraz, z którego czujnym wzrokiem spogląda Jan III Sobieski, również jest autorstwa tego niecodziennego artysty. Sukcesywnie przygotowywał uczniów do ogólnopolskich konkursów wiedzy o sztuce. Niejednokrotnie młodzież przez niego nauczana zdobywała jakieś poważne miejsca, nagrody, wyróżnienia. Laureaci tych miejsc nierzadko mogli dostać się na wymarzoną uczelnię bez pisania egzaminu wstępnego.

- Jak odbierali Cię uczniowie? Podobały im się lekcje przez Ciebie prowadzone?

- Chyba większość młodzieży lubiła i z pewnością nadal lubi wychowanie plastyczne. Nie ma tutaj sztywnych reguł, a to przecież zawsze najbardziej młodych bolało. Z pewnością nie uważali tych lekcji za karę.

Artysta przerywa, skupiając uwagę na fotografiach wyjętych z jakiegoś kąta. Spomiędzy kartek wypada czarno-białe zdjęcie jakiegoś mężczyzny.
Dziadek podnosi je i dokładnie ogląda.

- To był pierwszy dyrektor, Michał Leśniewski. Uczył mnie języka polskiego. - Wspomina.

- Jak Ci się pracowało w tym liceum?

- Praca jak praca. Jednak lubiłem przekazywać moją wiedzę i doświadczenia młodym, którzy chcieli tego słuchać.

Ojciec mojej mamy patrzy z lekkim uśmiechem na zdjęcia niektórych nauczycieli.

- Znasz może jakieś ciekawostki dotyczące szkoły?

Po krótkim namyśle odpowiada:
- Wiesz, że w twojej szkole uczył się sam Krzysztof Klenczon? Co prawda bardzo króciutko i dwadzieścia lat przede mną, jednak niewiele osób o tym wie.

Niezwykły nauczyciel, jakim jest Jan Kokoryn, zostawił trwały ślad w pamięci uczniów, którzy mieli przyjemność się u niego uczyć. Do dzisiejszego dnia, gdy, dorosły już absolwent spotka mojego dziadka na ulicy, kłania mu się słowami "dzień dobry, panie profesorze". Ogromny szacunek, jakim darzyli go uczniowie i darzą do dzisiaj, jest sposobem na odwdzięczenie się za wielki wkład pracy i interesujące lekcje.

- Dziękuję za ten krótki wywiad.

Artysta odpowiada skinięciem głowy.


W.K