REKRUTACJA 2019/2020











absolwenci » Absolwenci

Maria Kaliszewska



Wspomnienia



Mimo że mury szkoły opuściłam stosunkowo niedawno, to okres, który spędziłam w Liceum Ogólnokształcącym nr 3 im. Jana III Sobieskiego, wspominam zawsze z ogromnym uśmiechem na twarzy i mocniej bijącym sercem. Wielu starszych znajomych często mi wówczas powtarzało: "Zobaczysz, to będzie jeden z najpiękniejszych etapów w Twoim życiu!". Dziś wiem, że mieli w 100% rację!
Wraz ze zbliżającym się momentem zakończenia nauki w szkole gimnazjalnej byłam już pewna, w którym liceum chcę rozpocząć swoją dalszą edukację. "Sobiech", jak potocznie określano nasze liceum, zawsze miał dla mnie opinię najlepszej szkoły średniej w Szczytnie. Poza tym nie ukrywajmy – była to też bardzo popularna szkoła, a wstąpienie do niej wiązało się z pewnym prestiżem. Wybierało się tam również wielu moich przyjaciół. Nie wszystko jednak było takie proste… Ukończyłam klasę o profilu humanistycznym, ale dodam, że i przed tym wyborem pojawiły się dylematy. W naszych czasach ciężko jest trafić w ciągle zmieniające się potrzeby i wymagania rynku pracy. Dylematem staje się już tak naprawdę wybór profilu klasy w liceum. Przedmioty realizowane w przeciągu 3 lat na poziomie rozszerzonym najczęściej stają się naszymi przedmiotami maturalnymi i zawężają nam możliwości wyboru kierunków studiów poprzez narzucone przez daną uczelnię kryteria rekrutacji. Ostatecznie pokierowana głosem serca i przekonaniem o swojej "humanistycznej" duszy zdyskwalifikowałam profil biologiczno-chemiczny. Trafiłam do klasy 1 "f", a moją wychowawczynią została Pani Katarzyna Krassowska. Bałam się trochę, że stracę przyjaciółki, które trafiły do innych klas, ale na szczęście tak się nie stało. Pierwsze miesiące nie były lekkie… Z uśmiechem na twarzy wspominam swoje zawstydzenie i zagubienie na nowych korytarzach oraz niejednokrotne pytanie osób ze starszych roczników o drogę do danej klasy. Wraz z przyjaciółkami ustaliłyśmy miejsce spotkań na każdej przerwie. Były to schodki tuż obok wejścia. Najzabawniejsze jest to, że w miejscu tym spędzałyśmy większość przerw przez… całe 3 lata! :) Wiele cudownych i silnych znajomości oraz przyjaźni zawarłam także w nowej klasie. Już od samego początku byliśmy bardzo zgrani. Z organizacją klasowych wycieczek i wielu innych spraw z "życia klasy" nie mieliśmy żadnych problemów.
Już na początku nauki trafiłam do klasowego samorządu, który, jak się okazało, był moją przepustką do samorządu szkoły. Pamiętam dokładnie, jak podczas pierwszej wycieczki szkolnej, kiedy wszyscy siedzieliśmy przy ognisku, nasza Wychowawczyni zapytała o to, kto chciałby wystartować w wyborach do samorządu szkolnego. Na to pytanie nie odpowiedziałam osobiście, a zrobiła to… klasa. Byłam bardzo zaskoczona tym wytypowaniem, a jednocześnie było mi bardzo miło, że osoby z klasy po tak krótkim czasie znajomości uważały, że mam tam jakieś szanse. Jeszcze większe zaskoczenie spotkało mnie, kiedy okazało się, że zdobyłam dość dużo głosów i zostałam zastępcą przewodniczącego szkoły. Po roku pełnienia tej funkcji, po kolejnych wyborach wybrano mnie przewodniczącą. Było to dla mnie ogromne wyróżnienie i wyraz uznania, ale jednocześnie czułam też wielką odpowiedzialność i pewne wyzwanie w związku z pełnieniem tak ważnej funkcji w szkole. Z działalnością z w Samorządzie Szkolnym wiążę najwięcej pozytywnych wspomnień z całego okresu liceum. Samorządem opiekował się nieprzerwanie od kilku lat wspaniały człowiek i pedagog – Pan Jerzy Sarbiewski. Od początku stworzyliśmy z nim cudowny i niezapomniany zespół, w którym każdy się wspierał i dawał od siebie mnóstwo serca i zaangażowania. Przez 2 lata działalności wymyśliliśmy wiele akcji, które stały się tradycją i są kontynuowane w szkole do tej pory. Nie zawsze było kolorowo, często napotykaliśmy problemy na swojej drodze, ale to właśnie ukształtowało nasze charaktery i dało ogromne doświadczenie życiowe. Uważam, że działalność w Samorządzie uświadomiła mi, co tak naprawdę chciałabym robić w życiu, co lubię i czego poszukuję.

Bardzo chętnie wracam wspomnieniami do wycieczek, które organizował Pan Jerzy Sarbiewski. Coroczne wyjazdy do Torunia były tradycją. Zawsze uczestniczyły w nich wspaniałe i otwarte na nowe znajomości osoby, dlatego nigdy nie było problemów z zintegrowaniem się. W naszym "wesołym autobusie" droga mijała bardzo szybko. Pan Sarbiewski zawsze dbał o to, żebyśmy się nie nudzili - urządzaliśmy karaoke i wspólne zabawy. Wyjazdy te sprawiły, że poczułam niezwykły sentyment do tego miasta i magię toruńskiej starówki. To też ukierunkowało mnie podczas wyboru studiów. Obecnie studiuję prawo na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Czas spędzony w LO im. Jana III Sobieskiego pozwolił zdobyć mi wiele cennych umiejętności, a także doświadczenia, które są nieocenione w moim obecnym życiu. Był to okres nie tylko intensywnej nauki, ale także wspaniałych znajomości, zabawy i przepięknych chwil. Jestem pewna, że spotkanie na swojej drodze tak mądrej i wspierającej każdego ucznia kadry pedagogicznej ukształtowało mój charakter i stworzyło mi wiele perspektyw na dalsze życie.



Maria Kaliszewska